Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzuszek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brzuszek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 stycznia 2020

Brzuszkowych problemów reaktywacja

Miau dobry wszystkim paczaczom :)
niestety nie przyszedłę do Was z dobrymi wieściami, w czwartek ląduję u doktora bo ostatnio zaszalałem i oprócz sierści na brzuszku wylizałę sobie również łaputki :/

Duża w głowę zachodzi co jest tego powodem, bujamy się z tym moim brzuszkiem od roku już ponad, w badaniach do tej pory jak nic nie wyszło, niby jestę zdrowę kotę no ale coś jednak jest nie tak.

Próbowaliśmy już tabletek uspokajających, i faktycznie lizałę mniej bo spałę cały dzień a generalnie chyba nie chodzi o to żeby zostać śpiącą królewną, potem w grę poszły feromony, które generalnie mi nie przeszkadzał - no chyba, że Duża rozpylała zbyt blisko mej kotoosoby wtedy uciekałę - ale też i nie pomogły bo jak było tak jest.

Przyszedł czas na dietę bezkurczakową, kiedyś już próbowaliśmy i nic nie dało ale Duża stwierdziła, że zrobi podejście drugie.

Dostałę też nową kuwetę z nowym drewnianym żwirkiem, tak więc dzięki temu zabiegowi, tak jak wcześniał lałę przed kuwetą starą, tak aktualnie leję przed kuwetą nową....

Najgorsze, że Smerfuś postanowił pójść w moje ślady i akutualnie on również świeci łysym brzuszkiem :(

Także jak widzicie dobrze nie jest :(

Jakbyście mieli jakieś porady, wskazówki itepe to proszę pisać bo Dużej ręce opadają i smutna chodzi bo się o nas martwi, no i kciuki trzymajcie, żeby w ten czwartek nic smutnego z tych badań nie wyniknęło. Dam znać jak poszło.



Wasz Milisiek >^.^<

niedziela, 2 września 2018

Problemy ze zdrowiem

Witajcie Moi Drodzy Paczacze jeśli w ogóle jeszcze tutaj paczycie :)
Mam nadzieję, że ktoś został i paczy :)

Chciałę się z Wami podzielić moją historią problemów brzuszkowych, teraz to już jest chyba historia z happy endem ale co się Duża nastresowała ze mną to tylko my wiemy :P

A zaczęło się tak....

To, że jakies pół roku temu zacząłę lizać mój brzuchol to już wiecie, niestety nie poprzestałę na tym i liżę cały czas aczkolwiek z umiarem to znaczy nie do krwi :P
No i pewnego dnia jak przyszła do nas Fajna Ciocia co mję tuli i pjeści to zobaczyła razem z Dużą że mam coś w tym brzuszku takiego twardawego z jednej strony co wyglądało trochę jak guz jakiś ….

No i Duża postanowiła zobaczyć co ja też w tym brzucholu mam i wzięła mję do doktora.
Powiem tak - byłę dzielny bardzo, zniosłę grzecznie RTG i macanko no ale przy pobieraniu kota wewnętrznego wymiękłę trochę i darłę paszczę :D No co to był mój pierwszy raz :P



W każdym razie okazało się, że:
- to nie jest guz tylko zwały tłuszczu :D znaczy że sugerujo że za gruby jestś ?!
- być może kiedyś miałem lekko przepuklinę ale z moimi jelitkami wszystko jest ok :)
- w środku brzucha też wyszło że jestem bardzo przystojnę kotę i wszystko mam na swoim miejscu :P
- wyniki kota wewnętrznego pan doktor określił jako bardzo dobre :) to znaczy mam zdrowy brzusio, nerki, trzustkę i nie mam cukrzycy



Czyli...
jak zwykle Duża spanikowała :D

To chyba dlatego że mję kocha, jak myślicie ? Hmm?



Wasz Milordek >^.^<

środa, 24 stycznia 2018

A my o rok starsi i jeszcze wspanialsi

Witajcie Moi Drodzy >^.^< <3


Tutaj wasz Milordek, troszkę już dojrzalszy bo noworoczny :P

Niestety lekko mnie z końcówką starego i początkiem nowego roku stres podłamał, w wyniku czego mam nieco łysawy brzuch. No nic nie poradzę, że lizam go i lizam jakoś tak wyjątkowo, z pasją no i sierść mi się przerzedziła w tych okołobrzusznych rejonach.... no a wiecie na czarnym kocie to trochę widać :/

Duża się martwi i kupuje mi u pana weta różne preparaty, które niestety aplikuje biednemu, małemu koteczkowi :( Niby takie nie najgorsze, bo o smaku łososia, no ale wiecie ja bym tam wolał łososia a nie lek o jego smaku :P

Tak więc mam czas dwa tygodnie co by się okazało, czy ja lizam ten mój brzuchol ze stresu czy może mam alergię jakąś.
Czymcie za mnie łapki albo co tam kto ma, żebym był zdrowym kotkiem <3
Poza tym wszystko dobrze, jak rozrabiałem - tak rozrabiam, jak jadłem z czterech misek na raz - tak jem nadal :) czyli nie licząc łysego brzucha to okaz zdrowia :P

Wasz Miliś Kociacho :)