poniedziałek, 20 stycznia 2020

Powoli do przodu

Miau dobry >^.^<

Chciałę zakotomunikować, że chyba troszkę sierść mi odrasta, na razie to bardzo delikatnie i prawie nie widać ale może wszystko pójdzie w dobrą stronę.

Jak czymaliście za mnie i za Smerfusia łaputy na szczęście to nie puszczajcie i czymajcie dalej <3



Wasz Milordek >^.^<
Drodzy nasi Paczacze <3



Tak jak obiecaliśmy dajemy znać jak było: Smerfuś i Milord mieli robione badania krwi (biochemia) wyniki wyszły dobrze, Smerfuś miał lekko podwyższony cukier ale to raczej pod wpływem stresu, niestety w przypadku Milorda trzeba było podać lek uspokajający żeby pobrać krew, dlatego przez cały dzień po badaniu był słaby i tylko leżał.

Diagnoza jest taka że na 90% to problemy związane ze stresem, koty dostały sterydy żeby pomogły poradzić sobie z pieczeniem i swędzeniem wylizanej skóry plus preparat uspokajający, dodatkowo od dziś mają w gniazdku Feliway. 

Mamy również zakaz używania detergentów (wylizywanie sierści może być związane z alergią kontaktową- taka jest drugą opcja) i zakup nowego żwirku (czysto alergenem jest żwirek).

Teraz została obserwacja i stosowanie się do poleceń. Jeśli będą postępy na pewno się tym z Wami podzielimy.


Miziamy Was mocno
Wasi Rekonwalescenci >^.^<

wtorek, 7 stycznia 2020

Brzuszkowych problemów reaktywacja

Miau dobry wszystkim paczaczom :)
niestety nie przyszedłę do Was z dobrymi wieściami, w czwartek ląduję u doktora bo ostatnio zaszalałem i oprócz sierści na brzuszku wylizałę sobie również łaputki :/

Duża w głowę zachodzi co jest tego powodem, bujamy się z tym moim brzuszkiem od roku już ponad, w badaniach do tej pory jak nic nie wyszło, niby jestę zdrowę kotę no ale coś jednak jest nie tak.

Próbowaliśmy już tabletek uspokajających, i faktycznie lizałę mniej bo spałę cały dzień a generalnie chyba nie chodzi o to żeby zostać śpiącą królewną, potem w grę poszły feromony, które generalnie mi nie przeszkadzał - no chyba, że Duża rozpylała zbyt blisko mej kotoosoby wtedy uciekałę - ale też i nie pomogły bo jak było tak jest.

Przyszedł czas na dietę bezkurczakową, kiedyś już próbowaliśmy i nic nie dało ale Duża stwierdziła, że zrobi podejście drugie.

Dostałę też nową kuwetę z nowym drewnianym żwirkiem, tak więc dzięki temu zabiegowi, tak jak wcześniał lałę przed kuwetą starą, tak aktualnie leję przed kuwetą nową....

Najgorsze, że Smerfuś postanowił pójść w moje ślady i akutualnie on również świeci łysym brzuszkiem :(

Także jak widzicie dobrze nie jest :(

Jakbyście mieli jakieś porady, wskazówki itepe to proszę pisać bo Dużej ręce opadają i smutna chodzi bo się o nas martwi, no i kciuki trzymajcie, żeby w ten czwartek nic smutnego z tych badań nie wyniknęło. Dam znać jak poszło.



Wasz Milisiek >^.^<