czwartek, 19 kwietnia 2018

Klarcię nam przytkało



No i niestety w tym roku również nie obeszło się bez zapalenia cewki moczowej u Klarci :/
Od wczoraj na zastrzykach i tabletkach a Duża czatuje na nią w kuwecie w poszukiwaniu pierwszego szczęśliwego siku :P No i jak się w takich warunkach można skupić w ogóle ?!

W każdym razie biedny Klarnecik w piątek udaje się na powtórkę makabry czyli wizyta kontrolna plus kolejna dawka zastrzyków ....

Biedna :(

Wiosenne leżakowanie uważam za rozpoczęte

Witajcie!
Słoneczko już świeci na całego więc rozpoczęliśmy na dobre nasz ulubiony sport - leżakowanie :)
Jak widać na załączonym obrazku można je śmiało łączyć z innymi dyscyplinami sportowamy jak na przykład mycie synchroniczne i zapasy :P






środa, 24 stycznia 2018

A my o rok starsi i jeszcze wspanialsi

Witajcie Moi Drodzy >^.^< <3


Tutaj wasz Milordek, troszkę już dojrzalszy bo noworoczny :P

Niestety lekko mnie z końcówką starego i początkiem nowego roku stres podłamał, w wyniku czego mam nieco łysawy brzuch. No nic nie poradzę, że lizam go i lizam jakoś tak wyjątkowo, z pasją no i sierść mi się przerzedziła w tych okołobrzusznych rejonach.... no a wiecie na czarnym kocie to trochę widać :/

Duża się martwi i kupuje mi u pana weta różne preparaty, które niestety aplikuje biednemu, małemu koteczkowi :( Niby takie nie najgorsze, bo o smaku łososia, no ale wiecie ja bym tam wolał łososia a nie lek o jego smaku :P

Tak więc mam czas dwa tygodnie co by się okazało, czy ja lizam ten mój brzuchol ze stresu czy może mam alergię jakąś.
Czymcie za mnie łapki albo co tam kto ma, żebym był zdrowym kotkiem <3
Poza tym wszystko dobrze, jak rozrabiałem - tak rozrabiam, jak jadłem z czterech misek na raz - tak jem nadal :) czyli nie licząc łysego brzucha to okaz zdrowia :P

Wasz Miliś Kociacho :)

sobota, 25 listopada 2017

Średnio krótka historia o niesfornej kupie

A więc stało się ....Duża mię wyprała!!!

No ale od początku bo se pomyślicie, że sadysta z niej czy cuś a ona to w dobrej - chyba? - wierze zrobiła gdyż jak poszedłe do kuwety się nieopacznie .....się wziąłę i obsrałę .....
To znaczy nie cały tylko od połowy po ogonek....
Postanowiłę, że jak zamoczę kuper w żwirku to się naprawi, niestety było gorzej bo teraz byłe usmarowany nie tylko kupom ale i żwirkiem....
Postanowiłe więc wyczyścić mój zacny zad o podłogę i wybrałe trasę od łazienki, po kuchnię skończywszy na salonie. Resztę oględzin mego nieszczęścia postanowiłe dokończyć w pościeli...
No i tego Duża już nie zdzierżyła także złapała mnie i zamkła we łazience jak w celi co bym na wyrok czekał i ja już wiedziałę co to za wyrok będzie :/
Potem umyła smrodliwą ścieżkę którą po sobie zostawiłę i na koniec doszło do wykonania wyroku - pranie kota!!!

Tak oto o 23 w nocy dnia we czwartek zostałe przez Dużom wyprany od pasa po ogon a ponieważ akurat na stanie nie miała szamponu do prania kota to mój zad pachniał grejpfrutem... mało to męskie było no ale cuż...

Piszę to ku przestrodze! jak już wam się przydaży niesforny kupacz to lepiej od razu miaukać i płakać o pomoc a nie próbować czyścić samemu, nic tak nie wkurza ludziów jak brązowa ścieżka mocy przez całe mieszkanie...


Wasz Milordek
już czysty i pachnący :)