Pokazywanie postów oznaczonych etykietą purrfekcyjni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą purrfekcyjni. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 kwietnia 2021

Długo nas tutaj nie było... Podsumowanie Milordowych problemów

 Drodzy Paczacze <3

Pewnie wiele z Was już straciło cierpliwość i z powodu braku postów w ostatnim czasie przestało tutaj do nas paczeć :( Niestety jesteśmy w stanie to zrozumieć, jedyne co mamy na swoje usprawiedliwienie to brak czasu i jakiś taki przestój motywacyjny. Postanowiliśmy jednak, że będziemy tutaj pisać dalej i mamy nadzieję, że mimo wszystko chociaż niektórzy z Was tutaj u nas zostaną.



Rana pooperacyjna Milordka zagoiła się tak ładnie, że trudno nawet znaleźć ślad tego miejsca, gdzie guz był wycinany. Co do samego guza - rozpoznanie: gruczolak z gruczołów łojowych i zapalenie przewlekłe o charakterze ropno-ziarniniakowym. Zabieg usunięcia tej zmiany okazał się więc słuszną decyzją. Brzuszek Milordowy jest regularnie oglądany, żeby mieć pewność, że nic tam więcej złego się nie dzieje. Na szczęście wygląda na to, że problem był jednorazowy, bo żadne inne tego typu zmiany się nie pojawiły.



Dziękujemy wszystkim osobom, które wspierały nas ciepłym słowem, poradami, trzymaniem kciuków. Jesteście wielcy <3

Duża




poniedziałek, 8 kwietnia 2019

Jak nie urok to... Wracamy po długiej przerwie.

Witajcie Drodzy Nasi :)

dawno nikt tutaj nie pisał ale mamy nieśmiałą nadzieję, że jeszcze ktoś z Was, wytrwałych czytelników, pozostał na stanowisku paczacza i paczy do nas czasem albo znowu zacznie :)

Wszystkie nasze czasowe poślizg wynikały z tego, że Duża zapracowana i niestety na pisanie tutaj co u nas słychać czasu miała mało albo wcale a ponieważ wierzymy w jakość a nie ilość może nam to jakoś wybaczycie.


Problemy Milordowe z wylizywaniem sierści zostały opanowane, to znaczy proces zatrzymał się na pewnym, bezpiecznym dla niego etapie, nie jest idealnie ale jest dobrze, sierść powoli odrasta, trochę jeszcze przerzedzona a więc Mili dalej się "podlizuje" aczkolwiek z mniejszą intensywnością.

Ostatnio niestety jakoś pech go nie opuszcza bo przydarzyło mu się idiopatyczne zapalenie pęcherza. Szczęśliwie szybko rozpoznane, skończyło się więc na serii zastrzyków a nie na przykład na cewnikowaniu i innych okropieństwach. Milordowi zastrzyki nie przeszkadzają, mruczy sobie, leżąc brzuszkiem do góry i w ogóle nie zauważa, że właśnie jest takowym poddawany :) Nawet doktor był pełen podziwu :)

W międzyczasie spotkała nas również rzecz niespodziewana i w pewnym sensie komiczna, tym razem padło na Feliksa dla odmiany :P Mianowicie wypadł mu ząb, niestety nie do końca tylko wisiał w poprzek szczęki na samym korzeniu uniemożliwiając sprawne jedzenie, co prawda wyglądał z tym okrutnie śmiesznie ale do śmiechu nam wiadomo nie było więc Duża zabrała jegomościa na cito do weta gdzie ząbek został usunięty. Obyło się bez narkozy i tym podobnych problemów. Ząb wisiał tylko na korzeniu, który przegnił więc w sumie dobrze, że Feliks się go pozbył. Do tej pory nie wiemy jak to się mogło stać, czy podczas zabawy gdzieś się uderzył, czy ugryzł coś twardego, w każdym razie zepsutego zęba już nie ma a Feliks - pomimo szczątkowej ilości zębów - ma się świetnie i bardzo dobrze sobie radzi z jedzeniem oraz gryzieniem Dużej podczas obcinania pazurków :P

Dziękujemy, że z nami jesteście :)
Wasi Purrfekcyjni >^.^<