Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choroba. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2023

Felisiek odszedł za Tęczowy Most

 



Zapłacz

Kiedy odejdzie,

Jeśli cię serce zaboli,

Że to o wiele za wcześnie

Choć może i z Bożej woli.


Zapłacz

Bo dla płaczących

Niebo bywa łaskawsze

Lecz niech uwierzą wierzący,

Że on nie odszedł na zawsze.


Zapłacz

Kiedy odejdzie,

Uroń łzę jedną i drugą,

I – przestań

Nim słońce wzejdzie,

Bo on nie odszedł na długo.


Potem

Rozglądnij się wkoło

Ale nie w górę

Patrz nisko

I – może wystarczy zawołać,

On może być już tu blisko…


A jeśli ktoś mi zarzuci,

Że świat widzę w krzywym lusterku,

To ja powtórzę:

On wróci

Choć może i w innym futerku…


Kochany Felisiu biegaj szczęśliwie po Tęczowych Łąkach 😿🌈❤️

poniedziałek, 23 stycznia 2023

Felisiek

 Drodzy Paczacze,

Ostatní rok byl u nas naprawdę trudny.

Pewnie niektórzy z Was, Ci którzy obserwują nas na Facebooku, wiedzą o problemach zdrowotnych Feliksa.

Zaczęło się od przewlekłego zapalenia pęcherza. Potem dopadła go chyba jedna z najgorszych chorób - FIP czyli zapalenie otrzewnej. Walczył naprawdę dzielnie, jak prawdziwy wojownik żeby z tego wyjść i udało m6i się. Przeszedł terapię, następnie obserwację i kiedy już myśleliśmy, że najgorsze za nami i możemy się jeszcze wspólnie długo cieszyć jego zdrowiem i życiem, usłyszeliśmy kolejną przytłaczającą diagnozę - przewlekła niewydolność nerek.

Felisiek cały czas walczy, diagnoza została postawiona w grudniu, jeszcze przed Świętami. Od tego czasu codziennie dostaje leki i kroplówki. Niestety po chwilowej poprawie, która pozwalała mieć nadzieję, że jednak jakoś tę sytuację można opanować, nastąpiło pogorszenie.

Wróciliśmy z kroplówek podskórnych do dożylnych, doszły kolejne leki. Feliks jest słaby, trzeba go dokarmiać a my staramy się wspierać jego leczenie jak możemy.

Prosimy Was o trzymanie kciuków za tego dzielnego kociego wojownika, który już tak dużo przeszedł w swoim życiu.


Jeżeli chcecie na bieżąco śledzić diagnostykę Felisia i wynika badań zapraszamy do zbiórki 

https://pomagam.pl/b3h4nd

Będziemy wdzięczni za wsparcie i udostępnienie ❤️







piątek, 24 lipca 2020

No to mamy problem

Drodzy Paczacze >^.^<

Niestety nie jest dobrze :( Duża podczas zmieniania mi kubraczka znalazła na moim brzuszku guza wielkości orzecha laskowego. 
Udaliśmy się z tym od razu do doktora, ponieważ nie było na początku jasne, czy to nie czasem wynik powiększenia węzłów chłonnych, pani doktor zaleciła okołotygodniową obserwację. 
Tydzień później wybraliśmy się na konsultację w tej sprawie do pana doktora ponieważ guz nie zmieniał swoich rozmiarów.
Zaznaczam tutaj, że nic mnie nie bolało, jadłem i spędzałem czas normalnie, podczas badania też nie czułem żadnego bólu.
Pan doktor stwierdził, że to nie węzły tylko guz i należy go wyciąć. 

Tak więc Duża umówiła mnie na operację. Ta odbyła się we wtorek, 21 lioca o godzinie 14. Jak pewnie rozumiecie pierwszym nieszczęściem, które mnie spotkało na tę okoliczność było zabranie miseczek po kolacji dnia poprzedniego.
Operacja przebiegła bez żadnych komplikacji, wycięty guz został wysłany na histopatologię i aktualnie oczekujemy na wyniki.

Wczoraj, to jest w czwartek, 23.07 byłem na kontrolnej wizycie u doktora, rana goi się ładnie, ja czuję się dobrze no może oprócz tego, że muszę nosić kubraczek przez najbliższe 10 dni bo wtedy to nastąpi zdjęcie szwów. Niechęć swoją do kubraczka zamanifestowałem sikaniem poza kuwetą :)

Uprasza się o trzymanie za mnie kciuków, łaputek albo co tam macie do trzymania aby histopatologai wyszła dobrze, będę dawał znać:)




Wasz Milordek >^.^< 

środa, 15 kwietnia 2020

Krótka historia o polowaniu

Witajcie drodzy Paczacze 🙂

Dzisiaj będzie o historii polowania. Nie takiego polowania jak myślicie bo to nie ja polowałę tylko Duża. A rzecz się tyczy pogoni za moimi siuśkami ...
Duża polowała na nie cztery dni zanim wspaniałomyślnie postanowiłę jej trochę oddać.
No bo wiecie nie widziałę po co to jej było więc na wszelki wypadek unikałę sikania w tym czasie jak Duża nie spała a lałę do kuwety o północy 😂
W każdym razie w końcu się udało całe przedsięwzięcie i me siuśki zostały w eskorcie przewiezione do pani doktor.
Stety albo i niestety nic w nich nie znaleziono.
Plus taki, że mam zdrowy przewód moczowy i nie mam struwitów, minus, że dalej do końca nie wiadomo co mi jest z tym moim wylizywaniem futerka a łysy jestem coraz bardziej (jak dostałam zastrzyk ze sterydem było trochę lepiej, potem, gdy przestał działać wróciłem do swoich nawyków...).

Pojedziemy w tej sytuacji do pani doktor coby sobie mnie podglądała i zobaczymy jak to będzie.
Mam nadzieję że cały czas czymacie kciukasy za mnie 🙂

Wasz Milordek 😺


poniedziałek, 20 stycznia 2020

Rekonwalescencja

Drodzy nasi Paczacze <3



Tak jak obiecaliśmy dajemy znać jak było: Smerfuś i Milord mieli robione badania krwi (biochemia) wyniki wyszły dobrze, Smerfuś miał lekko podwyższony cukier ale to raczej pod wpływem stresu, niestety w przypadku Milorda trzeba było podać lek uspokajający żeby pobrać krew, dlatego przez cały dzień po badaniu był słaby i tylko leżał.

Diagnoza jest taka że na 90% to problemy związane ze stresem, koty dostały sterydy żeby pomogły poradzić sobie z pieczeniem i swędzeniem wylizanej skóry plus preparat uspokajający, dodatkowo od dziś mają w gniazdku Feliway. 

Mamy również zakaz używania detergentów (wylizywanie sierści może być związane z alergią kontaktową- taka jest drugą opcja) i zakup nowego żwirku (czysto alergenem jest żwirek).

Teraz została obserwacja i stosowanie się do poleceń. Jeśli będą postępy na pewno się tym z Wami podzielimy.


Miziamy Was mocno
Wasi Rekonwalescenci >^.^<


niedziela, 2 września 2018

Problemy ze zdrowiem

Witajcie Moi Drodzy Paczacze jeśli w ogóle jeszcze tutaj paczycie :)
Mam nadzieję, że ktoś został i paczy :)

Chciałę się z Wami podzielić moją historią problemów brzuszkowych, teraz to już jest chyba historia z happy endem ale co się Duża nastresowała ze mną to tylko my wiemy :P

A zaczęło się tak....

To, że jakies pół roku temu zacząłę lizać mój brzuchol to już wiecie, niestety nie poprzestałę na tym i liżę cały czas aczkolwiek z umiarem to znaczy nie do krwi :P
No i pewnego dnia jak przyszła do nas Fajna Ciocia co mję tuli i pjeści to zobaczyła razem z Dużą że mam coś w tym brzuszku takiego twardawego z jednej strony co wyglądało trochę jak guz jakiś ….

No i Duża postanowiła zobaczyć co ja też w tym brzucholu mam i wzięła mję do doktora.
Powiem tak - byłę dzielny bardzo, zniosłę grzecznie RTG i macanko no ale przy pobieraniu kota wewnętrznego wymiękłę trochę i darłę paszczę :D No co to był mój pierwszy raz :P



W każdym razie okazało się, że:
- to nie jest guz tylko zwały tłuszczu :D znaczy że sugerujo że za gruby jestś ?!
- być może kiedyś miałem lekko przepuklinę ale z moimi jelitkami wszystko jest ok :)
- w środku brzucha też wyszło że jestem bardzo przystojnę kotę i wszystko mam na swoim miejscu :P
- wyniki kota wewnętrznego pan doktor określił jako bardzo dobre :) to znaczy mam zdrowy brzusio, nerki, trzustkę i nie mam cukrzycy



Czyli...
jak zwykle Duża spanikowała :D

To chyba dlatego że mję kocha, jak myślicie ? Hmm?



Wasz Milordek >^.^<

wtorek, 29 września 2015

Smerfik i jego problemy żołądkowe

Jak wiecie Smerfuś, podobnie jak i Klarcia, jest na diecie weterynaryjnej i może jeść tylko RC Gastro. Działa to na niego bardzo dobrze bo ogranicza wymioty do zera, wcześniej zdarzało mu się cztery razy tygodniowo.
Smerfuś ma hipoglikemię czyli za mało cukru. Musi więc żeby wyrównać jego poziom jeść dużo i wszystko przyswajać, wcześniej poprzez wymioty doprowadził swój organizm do złego stanu - minimalny poziom cukru we krwi to 4,4 mm a Smerfuś miał 1,5 mm także sami rozumiecie.
Niestety jak to czasem bywa człowiek nie jest w stanie wszystkiego ogarnąć i Smerfi dobrał się w nocy do chrupów naszej czarnej dwójki. Skończyło się to, jak możecie się domyślać, wymiotami na następny dzień (na szczęście tylko dwa razy).
Sytuacja jest opanowana i już wszystko ok co nie zmienia faktu, że Duże podwajają uwagę na zabezpieczenie chrupów dla każdego z nas. Niestety ma to dla nas przykre skutki to znaczy nie udaje się niczego podkraść z cudzej miseczki :/ Wyjątkowo smakują nam Klarciowe chrupy ale one niestety też są poza naszym zasięgiem :/
I tak oto przyszło nam cierpieć w imię braterskiej kotomiłości.

Pozdrawiamy i ocieramy
Miliś i Felisiek

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Nawiedziło nas choróbsko


Niestety nie może za długo być dobrze :/ więc pomimo faktu, że Klarcia czuje się lepiej od czasu przejścia na specjalną dietę, to tym razem choroba zaatakowała Smerfusia :(
Wymiotował dwa dni pod rząd (rano i wieczorem), zaobserwowaliśmy też, że trochę schudł, do tego doszło jeszcze delikatne drżenie jednej łapki - wiedzieliśmy o nim już wcześniej ale traktowaliśmy jak jakieś mięśniowe skurcze (tak jak człowiek ma skurcze mięśni na łydkach, gdy ma niedobory magnezu).